Opowiadanie erotyczne: dziwka tysiąca i jednej nocy

Opowiadanie erotyczne: dziwka tysiąca i jednej nocy

Linda i Henryk w ciągu trzech lat małżeństwa sporo czasu spędzili w sypialni. Mieli pokrewne dusze, od samego początku cieszył ich seks o każdej porze dnia i nocy. Którejś nocy Linda opowiedziała Henrykowi o swej fantazji, którą snuła od dzieciństwa. Powiedziała, że akcja toczy się tysiąc lat temu.

Ona jest płatną tancerką i dziwką, która edukuje pewnego księcia w rozkoszach seksu. Opowiadając o tym, Linda tak bardzo się podekscytowała, że prawie zdarła z Henryka ubranie. Jeszcze nigdy tak intensywnie się nie kochali, jak tej nocy. Choć Linda w dalszym ciągu nie chciała ryzykować i otwarcie powiedzieć, o co jej chodzi, Henryk zorientował się, że chciałaby, aby wspólnie odegrali tę fantazję.

Mniej więcej po tygodniu Henryk wrócił do domu po pracy z dużym pudłem pod pachą. Choć Linda nie dawała mu spokoju, ani myślał dyskutować o zawartości pudła przed kolacją.

Po skończonym posiłku włożyli naczynia do zmywarki, napełnili winem kieliszki i poszli do sypialni. Henryk wręczył żonie owo pudełko, a kiedy je otwierała, obserwował jej twarz.

W środku znajdował się wypożyczony przez Henryka kostium: czerwona bluzka wieśniaczki i szeroka, barwna

spódnica. Oddzielnie zapakowano duży, paradny naszyjnik i kolczyki; faktycznie były to małe dzwoneczki.

- Chcę, żebyś to założyła - powiedział Henryk. - A potem będziemy występować.
Linda była tak zaszokowana, że nie mogła wydobyć słowa. Zakłopotana, ale podekscytowana, wzięła rzeczy do łazienki, żeby się przebrać.
Po pięciu minutach wróciła do sypialni ubrana w strój tancerki. Jej piersi niemal rozsadzały dekolt głęboko wyciętej bluzki.

Naszyjnik wisiał między piersiami, a kolczyki l podzwaniały przy każdym ruchu. Ubioru dopełniała stara bransoletka na gołej łydce i makijaż dostosowany do nastroju, który Linda stworzyła. Zdążyła nawet polakierować paznokcie jaskrawoczerwonym lakierem.

Henryk całą minutę cieszył oczy egzotycznym wyglądem żony.
- Wyglądasz fantastycznie - powiedział i poklepał łóżko obok siebie. - Siadaj przy mnie, opowiem ci pewną historię.

Linda usiadła na łóżku obok męża, podwinąwszy pod siebie bose nogi.
"Dawno, dawno temu w odległej krainie - rozpoczął Henryk niskim i uwodzicielskim głosem - mieszkał książę imieniem Henryk, który nade wszystko pragnął dowiedzieć się, jak zostać dobrym królem. Spędzał mnóstwo czasu podróżując incognito po swym królestwie, aby poznać swych poddanych. Chciał zrozumieć, czego im potrzeba i czego spodziewają się po swym królu".

Henryk ćwiczył opowiadanie od wielu dni, a najwyższe zainteresowanie Lindy i jej ciężki oddech upewniły go, że trafił w dziesiątkę. Pociągnął łyczek wina i mówił dalej:
"Któregoś wieczoru książę Henryk przybył do gospody na skraju małego miasteczka. Miał za sobą długą podróż, był zmęczony i głodny, więc postanowił zjeść kolację i zatrzymać się na noc. Rozglądając się po dużej sali, z uznaniem spostrzegł, że - podobnie jak większość domostw w jego królestwie - gospoda była czysta i zadbana. Odszukał karczmarza, niskiego, łysego mężczyznę z wielkim brzuchem, i polecił mu, aby podał coś do picia i porcję mięsa, jakie zostało w kuchni. Potem książę usiadł przy niewielkim stoliku w kącie sali i z ogromnego, cynowego kufla z przykrywką popijał piwo, które karczmarz nalał dla niego. Nikt nie rozpoznał księcia, co nie może dziwić, bo miał na sobie strój wędrownego robotnika najemnego".

Henryk przerwał.
- Nie przerywaj w takim momencie - poprosiła Linda.
- Wcale nie mam zamiaru przerywać.
- Henryk pociągnął następny łyk wina i opowiadał dalej:
"Nie trzeba mi nic więcej poza dobrym posiłkiem i spokojnym snem - pomyślał książę Henryk. Jednak, kiedy pojawiła się córka karczmarza, Henryk zaczął myśleć o czymś więcej niż posiłek i sen. Dziewczyna była olśniewająco piękna. Jej długie włosy opadały na ramiona i podwijały się pod pełnym biustem. Jej śniada cera ukazywała się wyraźnie w głębokim wycięciu jaskrawoczerwonej, wieśniaczej bluzki, a ruchy jej bioder sprawiały, że wielobarwna spódnica wirowała z boku na bok. Jej łagodne, niebieskie oczy iskrzyły, gdy patrzyła na księcia".

Henryk przerwał opowiadanie i spojrzał na Linde.
- Wyglądała dokładnie tak jak ty teraz. - Pocałował jej pełne usta, rozsiadł się wygodnie i podjął opowieść:
"Dziewczyna przeszła przez salę i postawiła przed księciem talerz z gulaszem z sarniny. Nisko się przy tym schyliła, co dało mu okazję dokładnego przyjrzenia się szczytom jej wielkich piersi".
Henryk spojrzał na żonę, siedzącą na łóżku tuż przy nim, i zapytał:
- Jak sądzisz, co powiedziała księciu? Linda uśmiechnęła się i po chwili wahania, wcielając się w rolę dziewczyny, powiedziała:
- Jestem do usług.
- A jak ci na imię? - Spytał Henryk, obniżając tembr głosu, aby utrzymać się w roli księcia.
- Na imię mi Linda - odparła niskim, gardłowym głosem. - A tobie?
- Henryk - odparł. - Co porabiasz wieczorami?
- Podaję przygotowane przez ojca potrawy, a czasem, - ale nie dzisiaj - tańczę dla gości. - Linda oblizała usta, wpatrując się w oczy męża. - Czasem dostarczam im także innych rozrywek.
- Mrugnęła do niego porozumiewawczo.

Obejmując żonę ramieniem i niemal dotykając jej ust swymi ustami, Henryk podjął narrację:
"Książę Henryk poczuł, że pod bryczesami jego penis zaczyna nabrzmiewać, ale stłumił pragnienie, aby rzucić tę piękną dziewczynę na podłogę i przelecieć ją tu i teraz. Miał już wielokrotnie takie młódki, ale dotąd zawsze chodziło o szybki numer ze słodką pokojówką z pałacu. Linda z całą pewnością wydawała się bardziej interesująca i obiecująca. - Jesteś piękna, moja mała - powiedział, szczypiąc ją w pupę".

Podczas gdy Henryk ciągnął opowiadanie, Linda usiadła nieco bardziej wyprostowana i wyprężona. Szelmowsko skłoniła głowę, a oczy jej błyszczały. Henryk wsunął dłoń pod jej siedzenie i ścisnął pośladek. Ponownie przemówił głosem księcia Henryka:
- "Jakiego rodzaju rozrywki możesz zaoferować, piękna Lindo? " Linda podjęła wątek:
- "Jeśli masz kilka miedziaków, możemy zrobić, co tylko zechcesz".
Jej mąż pojął w lot i powiedział:
"Książę Henryk wahał się ledwie przez moment. Wyjął z kieszeni całą garść monet, odliczył kilka i położył jej na dłoni. >>To za posiłek<< - powiedział. Następnie całą resztę wsypał jej do drugiej dłoni. - >>Te dla ciebie<<". Linda odwróciła się i głosem tancerki z gospody szepnęła mężowi do ucha:
- "Dokończ kolację, a ja uporam się z moimi obowiązkami. Za jakąś godzinkę przyjdę do twego pokoju".

Opowiadanie szło dalej:
"Dla zabicia czasu książę Henryk zjadł gulasz, choć nie miał na niego wielkiego apetytu. Jedząc obserwował, jak Linda obsługuje klientów. Przyglądał się jej nagim łydkom i wsłuchiwał w zuchwały szelest jej spódnic. Przyglądał się jej piersiom, podrygującym pod bluzką. Kilkakrotnie Linda odwzajemniała spojrzenia, prężąc piersi, żeby przez tkaninę bluzki mógł zobaczyć zarys brodawek".

Linda wyprężyła się. Henryk przy szczypywał i kręcił brodawki żony, żeby uwypukliły się pod lekką materią jej bluzki.
"Choć książę chciałby zobaczyć, jak Linda tańczy, jednak był zadowolony, że tego wieczoru nie miała występu. Taniec trwałby dłu­go, a on nie chciał dłużej czekać. Zjadł cały gulasz i pół bochenka chleba, popił resztą piwa i udał się do swego pokoju".

Henryk zrobił pauzę i spojrzał na żonę. Zorientował się, że jeszcze nie była gotowa do otwartego działania.
- Czy któregoś wieczora zatańczysz dla mnie? - Spytał ją.

Linda skinęła głową. Henryk uśmiechnął się i podjął opowiadanie:
"Pokój księcia Henryka był całkiem zwyczajny: duże łoże z miękkim materacem, kufer na ubrania i stół, na którym stała lampka, dzban z wodą i czarka. Książę zapalił lampę i zmniejszył płomień. Następnie ściągnął buty, usadowił się na łóżku i czekał".

Henryk wstał z łóżka i podszedł do komódki. Zapalił małą świeczkę i wygasił wszystkie światła w pokoju. Kontynuował opo­wiadanie:
"Po kilku minutach otworzyły się drzwi i Linda weszła do środka. Przeszła przez pokój i usiadła na łóżku".

W tym miejscu Henryk i jego żona zaczęli odgrywać tę scenę. Henryk uniósł się i wsunął rękę z tyłu szyi Lindy. Potem odchylił jej głowę i przywarł ustami do jej ust. Były miękkie i ciepłe, obiecywały dalsze rozkosze. Rozchyliła wargi i językiem drażniła koniuszek języka Henryka. Delikatnie ssała, wciągając jego język w ciepło jej ust. Henryk był zaskoczony. Miał odczucie, jakby Linda była inną osobą. Niemal tak, jakby się kochał z dziwką, choć ta kobieta była jego żoną.

Kiedy się całowali, Linda przez koszulę głaskała tors Henryka. Czuła mocne mięśnie jego ramion i barku. Kiedy jej ręce dotykały go, Henryk masował plecy Lindy i zmysłowo wodził dłońmi po jej szyi i kręgosłupie. Przycisnął ją w splocie krzyżowym i poczuł, jak jej ciało poddaje się i mocno przylega do jego ciała.

Po kilku minutach Henryk włożył dłoń we włosy Lindy i odciągnął jej głowę do tyłu. Drugą ręką sięgnął głęboko pod jej bluzkę i z wielkiego dekoltu wyswobodził jedną pierś. Wpatrywał się w wielką kulę na swej dłoni, z ciemnobrązową brodawką, już nabrzmiałą i sięgającą ku jego ustom.

Para małżonków w sypialni podmiejskiego domku zamieniała się w księcia i dziwkę w jakiejś dawnej gospodzie.
Henryk nie potrafił się oprzeć pokusie. Wessał pierś do ust i omiatał językiem nabrzmiały koniuszek brodawki. Poczuł, że robi się jeszcze twardszy od wirowania jego języka na śniadej skórze. Wciągnął pierś do swych ust i pocierał ją wewnętrzną powierzchnią dłoni. Masował kark żony, a wtedy jej pierś jeszcze mocniej wciskała się w jego usta.

Ssał, wciągając brodawkę głęboko w usta, następnie zwalniając ją. Wciąż od nowa, ssał i odpuszczał, czując jak ciało żony przeszywają dreszcze. Czuł, jak drży, zarzucając mu ręce na szyję, aby przybliżyć go do jej klatki piersiowej. Uwolnił jedną pierś po to, by powtórzyć ssanie na drugiej piersi. Poczuł, że jego biodra zaczynają się rytmicznie poruszać.

Powoli odsuwał się. Usiadł i delikatnie przez głowę ściągnął bluzkę Lindy, pozostawiając zwieszający się między piersiami na­szyjnik. Jej ciało niemal błyszczało, gdy pieścił ją wzrokiem.
- Masz świetne ciało, Lindo - mruknął, wchodząc w rolę księcia. - Chcę cię zobaczyć całą nago.
- Oczywiście, sir.

Wstała i ściągnęła spódnicę, a on zobaczył, że pod nią nie ma nic więcej. Stała przy łóżku, naga, tylko z tym naszyjnikiem, kolczykami i bransoletką wokół łydki.
Jego oczy omiatały jej rozpustne, zmysłowe ciało: pełne piersi, w zwiedzione brodawki, wąską klatkę piersiową i delikatne biodra. U szczytu jej długich i kształtnych nóg lokowate, ciemne włoski układały się w V.
Przesunęła rękoma po całym ciele i pod piersiami, ofiarowując je jemu.
- Tak - powiedział Henryk wstając. - Chcę mieć to, co mi dajesz. Bardzo chcę.
Pospiesznie zrzucił ubranie, położył się na wznak i pociągnął Linde ku sobie. Jego oczy i dłonie swobodnie podróżowały po jej ciele. Potem za rękoma szły usta. Henryk smakował jej skórę. Lizał, całował i kąsał jej klatkę piersiową, brzuch, ramiona, żebra.

Leciutko przeczesał opuszkami palców szczyt kępki jej włosów łonowych i obserwował, jak jej skóra reaguje na dotyk. Linda zrobiła "koci grzbiet", zapraszając, by dotykał jej pochwę. Jego usta i palce były już nieomal wszędzie, ale wcale się nie spieszył z dotykaniem jej między nogami.

Przekulnął ją na brzuch i całował wzdłuż linii kręgosłupa. Przesunął język na czułe miejsca w pasie i na krągłości jej pupy. Dmuchał na wilgotne ciało. Linda wydawała cichutkie okrzyki.
Jego usta wędrowały w dół wewnętrzną powierzchnią ud aż pod spód kolan, gdzie Henryk pozostawił leciutkie ukąszenia. Jej ciało ogarniało szaleństwo. Rzucała się tak mocno, że musiał przytrzymać jej kostki nóg, aby mógł dalej poznawać jej ciało.
Odwrócił ją na plecy.

Czuł emanujące od niej gorąco i zsunął rękę z jej brzucha na całkiem wilgotne fałdki między jej nogami. Jej ciało było całe otwarte na niego i przyciągało go jeszcze bliżej. Zgięła nogi w kolanach i szeroko rozwarła uda.
Głaskał ją, a jego usta pochłaniały jej usta. Jego język wirował w jej ustach w tym samym rytmie, co jego palce poruszały się między jej nogami.

Nagle Linde przestała satysfakcjonować jej pasywna postawa. W swych fantazjach była dziwką, obeznaną i pełną inicjatywy. Chciała zademonstrować swemu "księciu" rozkosze miłości. Opuściła wzrok i zobaczyła swe długie palce z jaskrawoczerwonym lakierem na paznokciach. W opowieści to były dłonie dziwki, a nie gospodyni domowej. Wprowadziła rękę pomiędzy ich ciała i tymi długimi palcami chwyciła wzwiedziony penis. Henryk westchnął od ciepła jej ręki. Przez jego ciało przelała się fala namiętności, jego gorączka sumowała się z jej pożądaniem.

Henryk był zaskoczony i zadowolony z takiej aktywności żony. W przeszłości zazwyczaj jako partnerka była bierna, gotowa zrobić wszystko, co im dawało radość, ale nigdy niczego sama nie inicjowała. Teraz to ona była stroną aktywną.

vPoczątkowo tylko trzymała wzwiedziony penis i lekko go uciskała. Potem pociągnęła go, mocniej przytrzymując. Uciskała i pociągała w rytmie jego pieszczot, aż jego pożądanie było równie ogromne jak jej. Odsunęła się, jego dłoń ześlizgnęła się z jej ciała, podczas gdy jej ręka nadal pociągała jego penis. Jej ciało podrygiwało w tym samym rytmie jak ręka na penisie, uwięzionym pomiędzy nimi.

Wiedziała, że za chwilę będzie szczytował, ale poczuła, że próbuje się przekulnąć, aby położyć się na nią. Przycisnęła go do łóżka.
- Nie - powiedziała szorstko - dziwka Linda chce cię zaspokoić na swój sposób.
Henryk delektował się żoną w tej nowej roli. Wkrótce przestał panować nad swym ciałem i umysłem. Nie potrafił myśleć o niczym innym, jak tylko o jej ręce.

Linda nadal ciągnęła penis ręką. Pocierała go i uciskała, a drugą ręką chwyciła jego jądra. Opuszkami palców wodziła po ich powierzchni i po rozgrzanej skórze u podstawy jego penisa.
- O, tak - powiedziała, wyczuwając skurcze przed wytryskiem - tak, Linda chce zobaczyć, jak dla niej szczytujesz.
Podniósł wzrok i zobaczył, że twarzą Lindy całkiem zawładnęły namiętności. Jej ciało kołysało się w rytmie ruchów ręki, na naszyjnik padało światło, a dzwoneczki w kolczykach dzwoniły.

Kiedy ponownie wsunęła palec i dotknęła fałdek jego odbytu, dłużej już nie mógł czekać. Wszelkie myśli umknęły, a on czuł tylko napór nasienia. Zupełnie nie panując nad sobą wyrzucił swe soki na jej ręce i swój brzuch.
- Jesteś czarownicą - powiedział bez tchu. A po chwili dodał:
- Jeszcze nie skończyłem z Lindą. Skoro ona mogła to zrobić dla niego, on może się odwzajemnić. Przyparł ją do łóżka na plecach i zanurzył dwa palce w jej pochwie i przelatywał ją nimi. Wyjął je i ponownie zanurzył głęboko. Ona zareagowała szybko, unosząc biodra ku jego ręce. Henryk sięgnął drugą ręką w samo centrum jej głodu. Rzadko widywał ją taką roznamiętnioną.

- Jeszcze! - Krzyczała. - Jeszcze, we mnie, w środku!
Henryk dołożył trzeci palec do dwóch już wnikających w jej rozpaloną cipkę, w tę i z powrotem.
- Tak. Teraz! - Wrzasnęła. - Teraz! Jak ona jego, teraz on dotykał jej odbytu. Miała orgazm, kiedy masował jej pupę i pochwę. Jej mięśnie wycisnęły jego palce na zewnątrz. Jej biodra i uda z werwą przytrzymywały jego dłonie na jej rozpalonym ciele. Wielokrotnie podrzucała biodrami na jego dłoniach.

Trzymali się w objęciach, aż ich ciała uspokoiły się. Linda westchnęła. Chciała jakoś dopełnić swą fantazję. Spod opuszczonych rzęs spojrzała na Henryka i uśmiechnęła się:
- "Muszę już iść, bo ojciec zacznie się zastanawiać, gdzie się podziewam -jej głęboki, gardłowy śmiech wypełnił pokój. - On nie zważa na to, co robię z gośćmi, pod warunkiem, że moja praca w kuchni jest wykonana".
Henryk sięgnął po portfel leżący na nocnym stoliczku. Wyciągnął kilka banknotów.
- "Weź je, dziewko-roześmiał się. - Daj ojcu. I podziękuj mu za twoje usługi".

kategorie: opowiadania erotyczne


2.5k
0

Komentarze

Brak komentarzy, możesz napisać pierwszy

xes.pl zbiornik.com